W połowie października rozpoczął się co roczny sezon qudditcha.
Pierwszy mecz miał się odbyć dokładnie 24.10,a udział w nim brali Gryfoni
naprzeciw Ślizgonom. Wszyscy dosłownie dostali bzika na punkcie tego meczu.
Powodem były uszczypliwe uwagi uczniów Slytherinu, którzy w tamtym roku zdobyli Puchar Qudditcha i mecz z Gryffindorem
wygrali 320 do 160 przez zasłabnięcie obrońcy gryfonów. Lily Evans lubiła te
mecze tylko z powodu tego, że wtedy nikogo nie było w zamku więc miała cały dla
siebie. Lubiła sobie pospacerować po korytarzach i odkrywać co rusz nowy skrót
do jakiejś Sali. Raz nawet znalazła dziwny pokój z wygodnym fotelem obszytym z
błękitnego materiału, a naokoło niego kredensy z wszystkimi jej ulubionymi
książkami MUGOLI!! To ją bardzo zdziwiło i została tam tak długo, aż zauważyła,
że za oknem robi się ciemno. Ale nie o tym chciałam Wam opowiedzieć. Otóż ta
przemiła gryfonka była jedyną osobą, która do tej pory była tylko na jednym
meczu w 1 klasie! Tradycje zostawania w Wieży przerwała właśnie 24.10 z powodu
tego, że jej najlepsza przyjaciółka grała na pozycji ścigającego.
W ten szczególny
dzień o godzinie 11 zasiadła na widowni wśród barw złoto-czerwonych i
wyczekiwała na rozpoczęcie meczu. Gdy profesor McGonnagel dała do zrozumienia,
że już czas usłyszała znajomy jej głos. Od razu poznała ten szyderczy dźwięk, który
rozbrzmiewał teraz na boisku.
-UWAGA! UWAGA! Rozpoczynamy pierwszy mecz w tym roku! Gryfoni
naprzeciw debilom !- oznajmił Syriusz-to znaczy uroczym de….Ślizgonom- dodał,
gdy prof. Minerwa spojrzała na niego
wilczym wzrokiem
-Okej zobaczymy jak tym razem pójdzie obu drużynom. Z podstawowych
zmian jest to, że nie wiadomo jakim cudem Potter został kapitanem drużyny
Gryffindoru,- tu wyszczerzył zęby do Jamesa- Po odejściu Amy ścigającej gryfonów jako, że skończyła już tą
szkołę jej miejsce zajęła Mary Macdonald, a z powodu przykrej napraaawdęęę
baaaaaardzo przykrej haha kontuzji Arnolda z drużyny zielonych na pozycji
pałkarza dziś wystąpi Derek Crisswald. Okej złoty znicz poszedł w górę radze Ci złapać Potter bo
inaczej masz przesrane- znowu wyszczerzył zęby do Rogacza- tłuczki w grze iiiii
kafel! Wow cóż za gra teraz rozgorzała na boisku! Gryfoni szaleją co widocznie
widać na widowni i oooo któż zaszczycił nas swą obecnością czyżby Lily Evans
wreszcie przyszła na mecz? A może powodem jest nie kto inny jak
-BLACK ZAJMIJ SIĘ BOISKIEM A NIE WIDOWNIĄ, BO JAK BYŚ CHCIAŁ
WIEDZIEĆ TO JUŻ JEST DZIESIĘC DO ZERA DLA GRYFONÓW!- ryknęła prof. McGonnagel
-No okej, okej chciałem tylko powiedzieć…
-Że Mary wbiła tego gola?- zapytała z ironią Minerwa
-Taaaak peeewnie właśnie to- powiedział również z ironią Syriusz
-Ładna buźka Evans pasuje do włosów-powiedział Peter, siadając
obok niej
-Weź się zamknij!- krzyknęła Lily nadal cała zaczerwieniona
-O nie miła!- rzekł Pettigrew
-Huh! Po co przyszliście?- zapytała rudo włosa
-Dopingować Rogaczowi!- odpowiedział Lupin- A Ty?
-Dopingować Mary-odpowiedziała Evans- W ogóle to skąd się wzięły
Wasze przezwiska?
W tym momencie obie twarze pobladły, jedna od drugiej jeszcze
bardziej.
-Tak myślałam zwykłe pierwsze słowa, które wpadły na myśl!
Jesteście żałośni chociaż mogło to być z czymś związane- prychnęła pogardliwie
Lily
-Taaak..m-mogło- odpowiedział jąkając się Remus
-Eeee nic Ci nie jest wyglądasz jakbyś miał zaraz zemdleć?-
zapytała już innym, troskliwym tonem
-N-Nic na s-serio ni-ic!- odpowiedział Lupin
-Może zabiorę Cię do pani Pomfrey?- zapytała nie pewnie Evans
-Luntyk kiedy?- zapytał Pettigrew
-Dziś.- odrzekł Remus
-CO I NIC NAM NIE POWIEDZIAŁEŚ?
-NIE CHCIAŁEM WAS NARAŻAĆ! JUŻ I TAK ZA DUŻO DLA MNIE ZROBILIĄŚCIE!
JESZCZE PO TYM CO ZROBIŁ SYRIUSZ MIESIĄC TEMU NIE MIAŁEM ZAMIARU WAM MÓWIĆ JUŻ
O KOLEJNYCH! ZA DUŻO RYZYKO!
-OCH! CZYLI STALIŚMY SIĘ NIMI NA MARNE TAK?
-NIE! I DOCENIAM TO ALE NAPRAWDĘ ZA DUŻE!
-DZIĘKI!
-O CZYM WY DO JASNEJ CIASNEJ MÓWICIE!- ryknęła Lily
-Niech Remus Ci powie.-powiedział Peter i odszedł
-O nic naprawdę o nic.-odrzekł
Lupin, który też już szykował się do odejścia.
-Czekaj!- zawołała Evans
-Co?
-Czy Peter mówił o tym incydencie z Severusem? O tym jak James
uratował go przed tym co kryło się na końcu?
-Tak.
-To było szlachetne ze strony Jamesa, aż sama nie wierzę, że to zrobił. Sev mówił mi, że tylko ratował
własną skórę, aż sama nie wierzę, ale to nie zmienia tego, że jest nadętym
pacanem!- rzekła Lily
-TO PRAWDA CO POWIEDZIAŁ MI GLIZDOGON?- zagrzmiał z tyło głos
Pottera stojącym razem z Syriuszem i Peterem
-Nie chcę o tym rozmawiać.-odparł Lupin- Kiedy skończył się mecz?
-Wtedy kiedy złapałem znicza! Nie zmieniaj tematu! To naprawdę
dziś? Heh to super! To jak planujemy? Może użyjemy nowego towaru i powęszymy
zobaczymy kto to Tom Riddle.- powiedział James
W tym momencie twarz Lily pobladła jak wcześniej twarze Lupina i
Pettigrew.
-Co jest Evans czyżby to był jakiś Twój znajomy?
-TOM RIDDLE?! O MATKO GDZIE GO WIDZIELIŚCIE?
-No………eh..na błoniach?-odparł Potter
- I nic Wam nie zrobił? Szczerze powiem mało kto używa tego
określenia.- powiedziała Lily
-Jak to? To jak go nazywajĄ?- zapytał zaciekawiony Rogacz
-NA SERIO NIGDY O NIM NIE SŁYSZELIŚCIE? WSZYSCY CZWORO MIESZKACIE
Z CZARODZIEJAMI I NIE SŁYSZELIŚCIE? JA MIESZKAM U MUGOLI I SŁYSZAŁAM O
SAM-WIESZ-KIM!
-CO?
-Nie udawajcie głuchych Sam-Wiesz-Kto to Tom Riddle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz