niedziela, 3 listopada 2013

ROZDZIAŁ III-"Mech Qudditcha"

W połowie października rozpoczął się co roczny sezon qudditcha. Pierwszy mecz miał się odbyć dokładnie 24.10,a udział w nim brali Gryfoni naprzeciw Ślizgonom. Wszyscy dosłownie dostali bzika na punkcie tego meczu. Powodem były uszczypliwe uwagi uczniów Slytherinu, którzy w tamtym roku zdobyli  Puchar Qudditcha i mecz z Gryffindorem wygrali 320 do 160 przez zasłabnięcie obrońcy gryfonów. Lily Evans lubiła te mecze tylko z powodu tego, że wtedy nikogo nie było w zamku więc miała cały dla siebie. Lubiła sobie pospacerować po korytarzach i odkrywać co rusz nowy skrót do jakiejś Sali. Raz nawet znalazła dziwny pokój z wygodnym fotelem obszytym z błękitnego materiału, a naokoło niego kredensy z wszystkimi jej ulubionymi książkami MUGOLI!! To ją bardzo zdziwiło i została tam tak długo, aż zauważyła, że za oknem robi się ciemno. Ale nie o tym chciałam Wam opowiedzieć. Otóż ta przemiła gryfonka była jedyną osobą, która do tej pory była tylko na jednym meczu w 1 klasie! Tradycje zostawania w Wieży przerwała właśnie 24.10 z powodu tego, że jej najlepsza przyjaciółka grała na pozycji ścigającego.
         W ten szczególny dzień o godzinie 11 zasiadła na widowni wśród barw złoto-czerwonych i wyczekiwała na rozpoczęcie meczu. Gdy profesor McGonnagel dała do zrozumienia, że już czas usłyszała znajomy jej głos. Od razu poznała ten szyderczy dźwięk, który rozbrzmiewał teraz na boisku.
-UWAGA! UWAGA! Rozpoczynamy pierwszy mecz w tym roku! Gryfoni naprzeciw debilom !- oznajmił Syriusz-to znaczy uroczym de….Ślizgonom- dodał, gdy prof. Minerwa spojrzała na niego  wilczym wzrokiem
-Okej zobaczymy jak tym razem pójdzie obu drużynom. Z podstawowych zmian jest to, że nie wiadomo jakim cudem Potter został kapitanem drużyny Gryffindoru,- tu wyszczerzył zęby do Jamesa- Po odejściu Amy  ścigającej gryfonów jako, że skończyła już tą szkołę jej miejsce zajęła Mary Macdonald, a z powodu przykrej napraaawdęęę baaaaaardzo przykrej haha kontuzji Arnolda z drużyny zielonych na pozycji pałkarza dziś wystąpi Derek Crisswald. Okej złoty znicz  poszedł w górę radze Ci złapać Potter bo inaczej masz przesrane- znowu wyszczerzył zęby do Rogacza- tłuczki w grze iiiii kafel! Wow cóż za gra teraz rozgorzała na boisku! Gryfoni szaleją co widocznie widać na widowni i oooo któż zaszczycił nas swą obecnością czyżby Lily Evans wreszcie przyszła na mecz? A może powodem jest nie kto inny jak
-BLACK ZAJMIJ SIĘ BOISKIEM A NIE WIDOWNIĄ, BO JAK BYŚ CHCIAŁ WIEDZIEĆ TO JUŻ JEST DZIESIĘC DO ZERA DLA GRYFONÓW!- ryknęła prof. McGonnagel
-No okej, okej chciałem tylko powiedzieć…
-Że Mary wbiła tego gola?- zapytała z ironią Minerwa
-Taaaak peeewnie właśnie to- powiedział również z ironią Syriusz
-Ładna buźka Evans pasuje do włosów-powiedział Peter, siadając obok niej
-Weź się zamknij!- krzyknęła Lily nadal cała zaczerwieniona
-O nie miła!- rzekł Pettigrew
-Huh! Po co przyszliście?- zapytała rudo włosa
-Dopingować Rogaczowi!- odpowiedział Lupin- A Ty?
-Dopingować Mary-odpowiedziała Evans- W ogóle to skąd się wzięły Wasze przezwiska?
W tym momencie obie twarze pobladły, jedna od drugiej jeszcze bardziej.
-Tak myślałam zwykłe pierwsze słowa, które wpadły na myśl! Jesteście żałośni chociaż mogło to być z czymś związane- prychnęła pogardliwie Lily
-Taaak..m-mogło- odpowiedział jąkając się Remus
-Eeee nic Ci nie jest wyglądasz jakbyś miał zaraz zemdleć?- zapytała już innym, troskliwym tonem
-N-Nic na s-serio ni-ic!- odpowiedział Lupin
-Może zabiorę Cię do pani Pomfrey?- zapytała nie pewnie Evans
-Luntyk kiedy?- zapytał Pettigrew
-Dziś.- odrzekł Remus
-CO I NIC NAM NIE POWIEDZIAŁEŚ?
-NIE CHCIAŁEM WAS NARAŻAĆ! JUŻ I TAK ZA DUŻO DLA MNIE ZROBILIĄŚCIE! JESZCZE PO TYM CO ZROBIŁ SYRIUSZ MIESIĄC TEMU NIE MIAŁEM ZAMIARU WAM MÓWIĆ JUŻ O KOLEJNYCH! ZA DUŻO RYZYKO!
-OCH! CZYLI STALIŚMY SIĘ NIMI NA MARNE TAK?
-NIE! I DOCENIAM TO ALE NAPRAWDĘ ZA DUŻE!
-DZIĘKI!
-O CZYM WY DO JASNEJ CIASNEJ MÓWICIE!- ryknęła Lily
-Niech Remus Ci powie.-powiedział Peter i odszedł
-O nic naprawdę o nic.-odrzekł  Lupin, który też już szykował się do odejścia.
-Czekaj!- zawołała Evans
-Co?
-Czy Peter mówił o tym incydencie z Severusem? O tym jak James uratował go przed tym co kryło się na końcu?
-Tak.
-To było szlachetne ze strony Jamesa, aż sama nie wierzę,  że to zrobił. Sev mówił mi, że tylko ratował własną skórę, aż sama nie wierzę, ale to nie zmienia tego, że jest nadętym pacanem!- rzekła Lily
-TO PRAWDA CO POWIEDZIAŁ MI GLIZDOGON?- zagrzmiał z tyło głos Pottera stojącym razem z Syriuszem i Peterem
-Nie chcę o tym rozmawiać.-odparł Lupin- Kiedy skończył się mecz?
-Wtedy kiedy złapałem znicza! Nie zmieniaj tematu! To naprawdę dziś? Heh to super! To jak planujemy? Może użyjemy nowego towaru i powęszymy zobaczymy kto to Tom Riddle.- powiedział James
W tym momencie twarz Lily pobladła jak wcześniej twarze Lupina i Pettigrew.
-Co jest Evans czyżby to był jakiś Twój znajomy?
-TOM RIDDLE?! O MATKO GDZIE GO WIDZIELIŚCIE?
-No………eh..na błoniach?-odparł Potter
- I nic Wam nie zrobił? Szczerze powiem mało kto używa tego określenia.- powiedziała Lily
-Jak to? To jak go nazywajĄ?- zapytał zaciekawiony Rogacz
-NA SERIO NIGDY O NIM NIE SŁYSZELIŚCIE? WSZYSCY CZWORO MIESZKACIE Z CZARODZIEJAMI I NIE SŁYSZELIŚCIE? JA MIESZKAM U MUGOLI I SŁYSZAŁAM O SAM-WIESZ-KIM!
-CO?
-Nie udawajcie głuchych Sam-Wiesz-Kto to Tom Riddle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz