Lily Evans wyszła ze skrzydła szpitalnego dopiero w Noc Duchów i
na dodatek pani Pomfrey po długich
namowach wypuściła ją dopiero na ucztę! Gdy weszła do pokoju wspólnego był
tłum. Pomimo tego Mary i tak ją zauważyła. Podbiegła do niej, gdy tylko
przeszła przez dziurę w portrecie i wyściskała ją bardzo mocno.
-LILY!- krzyknęła Macdonald
-MARY!…MARY! Zaraz znowu zemdleje jak mnie nie puścisz!- krzyknęła
Lily
-Okej, okej!- powiedziała Mary z promiennym uśmiechem na twarzy
-Hej Lily! Jak tam?- zapytała Cadrleen
-Spoko!- rzekła Evans
-Jak to się stało, że trafiłaś do skrzydła szpitalnego?- zapytała
jakaś pierwszoklasistka z blond włosami
-Nie ważne!- rzekła Lily
-Och! Została napadnięta przez wilkołaka!- wykrzyknęła Mary
W tym momencie padły zduszone okrzyki i wokół Lily, Mary, Cadrleen i
blondwłosej pierwszoklasistki zebrał się cały tłum.
-I jak było?- zapytał jakiś chłopak z 3 klasy
-Och! To musiało być straszne- pisnęła dziewczynka z 2 klasy
-Jakim zaklęciem go powaliłaś?- zapytał chłopak z 7 klasy
-Nie ważne dajcie mi spokój!- krzyknęła Lily
-Och nie bądź taka skromna zaatakował ją wilkołak sama widziałam!-
krzyknęła Mary
-Nie prawda!
-Widziałam to!
-Jak mogłaś to widzieć skoro stchórzyłaś!- Lily nie wiedziała co
ją pchnęło by to powiedzieć, ale potem bardzo tego żałowała.
-Nie Mary to nie tak czekaj!- zawołała Lily i pobiegła za
przyjaciółką
-Lily możemy pogadać-zagadnął Lupin
-Nie teraz! Mary czekaj!- krzyknęła Lily
-Och Remus to nie tak się robi. Drętwota! Okej Wingardium
Leviosa!-wrzasnął Syriusz po czym Lily przestała się ruszać runęła na podłogę i
poleciała w powietrze.-Ok.! To do naszego dormitorium.
Po paru minutach
cała piątka znalazła się w dormitorium chłopców z piątej klasy. Lily odzyskała
już czucie w palcach i gdy chciała wybiec do Mary Syriusz i James zasłonili
wyjście.
-Okej! Pamiętasz naszą rozmowę w skrzydle szpitalnym?- zapytał
Ramus
-Tak.- odparła szybko Lily
-No…to mówiłem Ci, że skoro znasz już mój sekret czas byś poznała
też ich sekret. Tylko, że nie powiesz o tym nikomu! A w szczególności
nauczycielom!- mówił dalej spokojnie Lupin
-Ja jestem za Przysięgą Wieczystą!- wykrzyknął Syriusz
-Nie będziemy robić Przysięgi Wieczystej! Możemy jej zaufać
naprawdę. Przecież sami słyszeliście co mówiła tam na dole pokłóciła się z
przyjaciółką by chronić moją skórę!
-Jak sobie chcesz, ale jak wywalą nas ze szkoły to zgadnij kogo
będę obwiniać. Tak brawo Ciebie i Evans.- rzekł z przekąsem Black
-Nie wywalą, bo nie powie. Prawda?- zapytał Remus
-Prawda.- odpowiedziała Lily
-Okej to tak. Pamiętasz jak mnie zapytałaś na meczu skąd się
wzięły nasze przezwiska?- zapytał Lupin
-Tak –rzekła Lily
-Otóż to nie są przypadkowe słowa… Huh przedstawiam Ci Glizdogona-
w tym momencie Peter Pettigrew zamienił
się w szczura- Rogacza-James Potter w jelenia z czymś złotym na jednym z rogu- i Łapę. Teraz powinno się coś
stać z Syriuszem lecz to nie zadziałało-Syriusz dlaczego się nie zmieniłeś?-
zapytał Lupin
-Bo jej nie ufam!- wykrzyknął Black. W tym momencie jeleń zaczął
dźgać Syriusz swymi rogami (wtedy Lily zrozumiała,że to złote coś jest na
ścienie) i ten z naburmuszoną minął zamienił się w wielkiego czarnego psa.
- To Ty mnie uratowałeś. Ty byłeś tym wielkim czarnym czymś.
Dzięki.- rzekła Lily
W tej chwili z postaci jelenia powstał James i zapytał:
-A ja to co?
-Nie skomentuję.-rzekła Lily i wyszła do pokoju wspólnego. Jak tam
doszła zauważyła, że nikogo tam nie było.
-Pewnie są na uczcie-pomyślała Lily i poszła do swojego
dormitorium.
Tam również nikogo nie zastała. Poszła na swoje łóżko i spojrzała
na łóżko Mary. Na samą myśl zrobiło jej się smutno, wzięła kartkę koloru
fioletowego i napisała list przepraszający po czym położyła go na jej łóżku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz