środa, 6 listopada 2013

ROZDZIAŁ IV-"Historyjka Lily Evans"

     -Lily gadasz jak opętana!- rzekł Syriusz
-Tak to sprawcie w dziejach najczarniejszej magii!- prychnęła Evans i już miała odejść, gdy Syriusz krzyknął
-TY TO CZYTAŁAŚ? Rozumiem to, że czytasz książki, ale że takie?
-No jeju…wy nic nie rozumiecie!
-To może daj nam to zrozumieć?!
-Nie! Bo będziecie się na nim mścić!
-Czyli Smarkerus… i wszystko jasne…
-Nie…huh dobra powiem Wam, ale mnie wysłuchacie do końca i bez względu na to co powiem macie nie przezwać i dręczyć Severusa. Okej?
-Wiesz to nie jest takie łatwe…
-OKEJ?
-No dobrze, ale nie będziemy go dręczyć tylko z tego powodu. Okej?
-No……dobra.
-To gadaj Evans, gadaj.
-No…to tak trzeba zacząć od początku. Dosłownego początku czyli jeszcze przed Hogwartem. Wiecie urodziłam się u mugoli no i nie wiedziałam, że istnieje takie coś jak magia to było tylko w bajkach dla dzieci. Ja z moją siostrą Petunią bardzo się lubiłyśmy do czasu gdy nie zaczęły się ujawniać te magiczne zdolności. Była  zazdrosna, że w obliczu zagrożenie potrafiłam wybrnąć z tego bez żadnej blizny. Chociażby taka zwykła sytuacja z huśtawką.
-Co to huśtawka?
-Huh…huśtawka to takie drewno zawieszone na łańcuchach i dziecko mugoli siada sobie na nim i buja się o mniej więcej tak- w tym momencie pokazała ręką ruch huśtawki, a chłopacy zaczęli się śmiać- mniejsza o to raz moja dłoń ześlizgnęła mi się z tego łańcucha i mogłabym spać z jakiś 6 stóp no i rękę miałabym złamaną, a w świecie mugoli taka ręka „naprawia się” co najmniej sześć tygodni. I gdy tak sobie spadałam nagle parę centymetrów nad ziemią zatrzymałam się i miałam łagodny upadek. Tunia bardzo się o mnie martwiła, że coś mi się stało. Później robiłam to na okrągło, a ją zaczęło to strasznie wkurzać więc pomyślałam raz, że zerwie dla niej kwiatka a on zaczął sam otwierać się i zamykać ona się przeraziła  i od tej pory się nie nawiedzimy.
-Do czego prowadzi ta historyjka?- zapytał Syriusz
-Mieliście mi nie przerywać!- ryknęła Lily
-Przepraszamy!- powiedział z przekąsem Black
-No… to na czym skończyłam…a już wiem…no i wtedy za krzaków wyskoczył Severus opowiedział mi o tym, że to jest normalne i jestem czarownicą, a nie jakimś dziwadłem jak mówiła Petunia. Zaprzyjaźniliśmy opowiadał mi bardzo dużo o magii, ministerstwie, azkabanie, dementorach i ogólnie o całym tym świecie. Byłam bardzo ciekawa tego wszystkiego i zapytałam go czy nie ma przypadkiem jakiejś książki na ten temat on odpowiedział, że ma i to bardzo interesującą. Ucieszyłam się, ale jak zobaczyłam o czym opowiada ta książka przeraziłam się już nie chciałam jechać do Hogwartu wolałam być mugolem niż czarownicą. Sev powiedział mi, że to tak nie wygląda był bardzo miły, a nie miał dobrej sytuacji w domu.
-Wzruszające.- rzekł z ironią Black
-Wiedziałam, że nie weźmiecie tego poważnie, ale chociaż niech do Waszego ograniczonego mózgu dotrze to, że to nie jest błahostka kiedy Sam-Wiesz-Kto chodzi sobie po błoniach. Trzeba iść z tym do jakiegoś nauczyciela, albo nawet do samego Dumbledora!
-Ciebie chyba coś pogięło Evans nie idziemy do nikogo z nauczycieli i Ty też nie pójdziesz, bo jak to zrobisz nie masz łatwego życia przez najbliższe 3 lata, które mósimy spędzić w tej szkole. Tak w ogóle to mamy dziś w planach co innego bardziej ekscytującego. Chodźcie.- powiedział Syriusz i dał znak ręką, żeby już poszli
-Mam nadzieję tylko, że nie będziecie wystawiać karku Sami-Wiecie-Komu.- odpowiedziała Lily
-Spoko, zobaczy naszego Luniaczka to się przerazi.- i wybuchnął śmiechem podobnym do szczekania psa Syriusz
-Że co?

-Nic Lily… nic.-rzekł Lupin i wszyscy czworo odeszli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz