-Lily gadasz jak opętana!- rzekł Syriusz
-Tak to sprawcie w dziejach najczarniejszej magii!- prychnęła
Evans i już miała odejść, gdy Syriusz krzyknął
-TY TO CZYTAŁAŚ? Rozumiem to, że czytasz książki, ale że takie?
-No jeju…wy nic nie rozumiecie!
-To może daj nam to zrozumieć?!
-Nie! Bo będziecie się na nim mścić!
-Czyli Smarkerus… i wszystko jasne…
-Nie…huh dobra powiem Wam, ale mnie wysłuchacie do końca i bez
względu na to co powiem macie nie przezwać i dręczyć Severusa. Okej?
-Wiesz to nie jest takie łatwe…
-OKEJ?
-No dobrze, ale nie będziemy go dręczyć tylko z tego powodu. Okej?
-No……dobra.
-To gadaj Evans, gadaj.
-No…to tak trzeba zacząć od początku. Dosłownego początku czyli
jeszcze przed Hogwartem. Wiecie urodziłam się u mugoli no i nie wiedziałam, że
istnieje takie coś jak magia to było tylko w bajkach dla dzieci. Ja z moją
siostrą Petunią bardzo się lubiłyśmy do czasu gdy nie zaczęły się ujawniać te
magiczne zdolności. Była zazdrosna, że w
obliczu zagrożenie potrafiłam wybrnąć z tego bez żadnej blizny. Chociażby taka
zwykła sytuacja z huśtawką.
-Co to huśtawka?
-Huh…huśtawka to takie drewno zawieszone na łańcuchach i dziecko
mugoli siada sobie na nim i buja się o mniej więcej tak- w tym momencie
pokazała ręką ruch huśtawki, a chłopacy zaczęli się śmiać- mniejsza o to raz
moja dłoń ześlizgnęła mi się z tego łańcucha i mogłabym spać z jakiś 6 stóp no i rękę miałabym
złamaną, a w świecie mugoli taka ręka „naprawia się” co najmniej sześć tygodni.
I gdy tak sobie spadałam nagle parę centymetrów nad ziemią zatrzymałam się i
miałam łagodny upadek. Tunia bardzo się o mnie martwiła, że coś mi się stało.
Później robiłam to na okrągło, a ją zaczęło to strasznie wkurzać więc
pomyślałam raz, że zerwie dla niej kwiatka a on zaczął sam otwierać się i
zamykać ona się przeraziła i od tej pory
się nie nawiedzimy.
-Do czego prowadzi ta historyjka?- zapytał Syriusz
-Mieliście mi nie przerywać!- ryknęła Lily
-Przepraszamy!- powiedział z przekąsem Black
-No… to na czym skończyłam…a już wiem…no i wtedy za krzaków
wyskoczył Severus opowiedział mi o tym, że to jest normalne i jestem czarownicą,
a nie jakimś dziwadłem jak mówiła Petunia. Zaprzyjaźniliśmy opowiadał mi bardzo
dużo o magii, ministerstwie, azkabanie, dementorach i ogólnie o całym tym
świecie. Byłam bardzo ciekawa tego wszystkiego i zapytałam go czy nie ma
przypadkiem jakiejś książki na ten temat on odpowiedział, że ma i to bardzo
interesującą. Ucieszyłam się, ale jak zobaczyłam o czym opowiada ta książka
przeraziłam się już nie chciałam jechać do Hogwartu wolałam być mugolem niż
czarownicą. Sev powiedział mi, że to tak nie wygląda był bardzo miły, a nie
miał dobrej sytuacji w domu.
-Wzruszające.- rzekł z ironią Black
-Wiedziałam, że nie weźmiecie tego poważnie, ale chociaż niech do
Waszego ograniczonego mózgu dotrze to, że to nie jest błahostka kiedy
Sam-Wiesz-Kto chodzi sobie po błoniach. Trzeba iść z tym do jakiegoś
nauczyciela, albo nawet do samego Dumbledora!
-Ciebie chyba coś pogięło Evans nie idziemy do nikogo z
nauczycieli i Ty też nie pójdziesz, bo jak to zrobisz nie masz łatwego życia
przez najbliższe 3 lata, które mósimy spędzić w tej szkole. Tak w ogóle to mamy
dziś w planach co innego bardziej ekscytującego. Chodźcie.- powiedział Syriusz
i dał znak ręką, żeby już poszli
-Mam nadzieję tylko, że nie będziecie wystawiać karku
Sami-Wiecie-Komu.- odpowiedziała Lily
-Spoko, zobaczy naszego Luniaczka to się przerazi.- i wybuchnął
śmiechem podobnym do szczekania psa Syriusz
-Że co?
-Nic Lily… nic.-rzekł Lupin i wszyscy czworo odeszli
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz