_________________________________________________________________________________
Transport proszkiem Fiuu nie zaliczał się
do najprzyjemniejszych, ale do jedynych jakich mogli użyć. Gdy znaleźli się w
Ministerstwie Magii Lily zaczęła się obawiać, że misja się nie powiedzie lub że
ktoś ich zobaczy, a wtedy mieliby kłopoty. Natomiast dla Jamesa i Syriusza były
to kolejna przygoda z nieco większą kpiną. Evans wkurzała się na nich za to ich
wyluzowanie. Według niej chłopacy zupełnie to sobie olali z momentem wejścia do
Ministerstwa. Cała trójka błądziła teraz po korytarzach. Według nich była to
wieczność, ale tak naprawdę nie minęło nawet 10 minut. Wreszcie znaleźli drzwi
z tabliczką z napisem:
DEPARTAMENT USUWANIA PAMIĘCI
NIE UPOWAŻNIONYM WSTĘP WZBRONIONY
-Tu musi być Caroline.- rzekła zadowolona Lily
-100 punktów za inteligencje- rzekł ironicznie Syriusz
-Och zamknij się tylko wchodź!- rzekła Lily i już chciała wejść
gdyby nie to, że ktoś złapał ją za tył koszulki
-LILY! Nie możesz sobie tam tak po prostu wejść. Musimy znaleźdź
jakieś inne tajne wejście lub chociaż zobaczyć przez dziurkę od klucza…
-Lub przez wszechwidzące oczy- wtrącił Syriusz
-No właśnie i obmyślać plan. Co ty Evans myślisz, że te wszystkie
kawały były improwizowane? Oczywiście, że nie prócz paru wyjątków. – powiedział
James
-Potter my nie mamy czasu!- krzyknęła Lily
-Po pierwsze to nie krzycz, bo
zaraz ktoś zauważy, że trzech piętnastolatków jest nielegalnie w
Ministerstwie Magii, a po drugie to wiem Evans. Wyobraź sobie, że mam rozum.
-Och to dajcie te wszechwidzące oczy i obmyślimy ten plan byle
szybko.- zgodziła się Lily
Syriusz wyjął jedną
parę okularów na których szkiełkach były jakby namalowane oczy. Nałożył,
spojrzał przez drzwi i dał Jamesowi, który zrobił to samo i podał Lily, która
również je założyła. Spojrzała przez drzwi i zauważyła dwóch chudych mężczyzn.
Jeden miał blond włosy drugi koloru kasztanowego. Obaj stali tyłem i byli
ubrani w czarne szaty. Pomiędzy nimi stało krzesło na którym siedziała
najprawdopodobniej Caroline. Blond włosy mężczyzna miał wyciągniętą rękę z
różdżką w kierunku najlepszej przyjaciółki Evans i coś mówił (prawdopodobnie
jakieś zaklęcie). Jak trochę się oddaliło to można było zauważyć, że przed
drzwiami stoi parawan. Pewnie dlatego, że jakby ktoś wszedł to żeby nie
przeszkodził. Dla naszej trójki było to tylko wielkie ułatwienie misji.
-OK. To co robimy?- zapytała Lily ściągając okulary
-Em….staramy się po cichu i nie zauważalnie przejść przez drzwi
przecież przed nimi stoi parawan, ale co dalej….hm….szkoda, że nie mamy trzech
par okularów bylibyśmy na bieżąco.- rzekł James
-A gdyby je tak potroić?- zapytała Lily- Co prawda ćwiczyliśmy
dopiero zaklęcie podwajające, ale gdyby tak podwojone okulary jeszcze raz
podwoić mielibyśmy już 3 pary.
-Kurczę, że też na tej lekcji musieliśmy rozwalać kible. –rzekł
Syriusz- Evans umiesz?
-Średnio. Zresztą sam pan Flitwick powiedział, że naszej klasie
przyda się jeszcze jedna lekcja ćwiczenia tego zaklęcia.- powiedziała
usprawiedliwiając się rudowłosa
-Evans. Tylko ty znasz
zaklęcie spróbuj. –powiedział Potter
-Ale na lekcji często rozwalałam te przedmioty, ponieważ zaklęcie
jest strasznie podobne. Jeżeli teraz tak zrobię? – zapytała przerażona Lily
-Chcesz uratować Caroline czy nie? My nie znamy zaklęcia ty tak.
–rzekł Syriusz
-Och no dobra. Huh. Raz, dwa, trzy … Redecto. – powiedziała Lily cała się
trzęsąc. Na początku coś huknęło i okulary zniknęły. Wszyscy byli przerażeni,
lecz potem te same okulary pojawiły się ze swoimi bliźniakami. Uradowana Lily
wymówiła zaklęcie ponownie i cała trójka już miała na sobie okulary. Niestety
hałas przyciągnął pracowników Ministerstwa Magii i ledwo Lily, James i Syriusz
weszli niezauważalnie do Departamentu Usuwania Pamięci. Gdy tam weszli zauważyli
jak owy blond włosy mężczyzna trzyma różdżkę nad głową Caroline i przytrzymuje
jakiś srebrny kłębek, oraz przenosi go na ścianę. Okazał się on wspomnieniem
Caroline. Teraz srebrny kłębek rozpłaszczył się na ścianie i można było oglądać
jej wspomnienie jak w telewizorze. Było to wspomnienie z lekcji w-fu kiedy
miała 10 lat.
Dziesięcioletnia Caroline rozmawiała z rudowłosą dziewczyną. Była to
dziesięcioletnia Lily Evans. Obie stały na końcu kolejki do rzucania piłką
lekarską.
-No opowiadaj! Przyjaciółce nie powiesz.-
mówiła z przejęciem Walker
-No powiem ,powiem. Więc tak po lekcji gry
na pianinie Chris czekał przed szkołą. Przywitałam się i zapytałam co tu robi.
Powiedział, że czeka na kogoś bardzo ważnego, więc zapytałam czy mogę wiedzieć
na kogo. On odpowiedział twierdząco, tak więc zapytałam kto to i wtedy
powiedział, że to ja. Nie mogłam w to uwierzyć i zapytał czy nie chciałabym z
nim chodzić. Jejciu to było takie cudowne no i się zgodziłam. Wiem, że mamy
dopiero 10 lat, ale on jest taki uroczy. Chyba naprawdę go kocham.- mówiła
rozmarzona Evans
-Jeju jak ci zazdroszczę! Chris jest taki
ładny. – mówiła Caroline
-No wiem! I jaki miły. Dzisiaj niósł mi
torbę na każdej przerwie i wytłumaczył matematykę.- mówiła z przejęciem Lily
-LILY UWAŻAJ!- krzyknął ktoś z boku. Nagle Lily odwróciła wzrok i chyba doszło do niej, że już nikt przed nią
nie stoi, a na nią leci 3 kg
piłka lekarska. Widać było, że ogarnęła ją panika i nie wiedział co zrobić.
Nagle ni z tąd ni z owąd rudowłosa dziesięciolatka była w powietrzu, a piłka
przeleciała pod nią i runęła o ścianę, a Lily o podłogę.
-LILY! Nic Ci nie jest?- zapytała
zatroskana Caroline.- Jak to zrobiłaś?
-Nic mi nie jest. I nie wiem jak to
zrobiłam. Szczerze. To był dziwne, ale cudowne. Ja latałam!- mówiła szczęśliwa
Lily
-Odsuńcie się od niej! Robicie wielkie
halo, a ona tylko podskoczyła. Lily nie wolno kłamać. Po prostu masz dobry
refleks i tyle.- skarciła nauczycielka w-fu. Tu wspomnienie zostało zatrzymane
za klęciem Caesum Adnotatus
-Ta ruda musi być magiczna. –stwierdził
mężczyzna o kasztanowych włosach
-No to co robimy szukamy innych wspomnień
na potwierdzenie czy od razu kasujemy ją z jej życia.- powiedział blond włosy
mężczyzna
-Nie chce mi się, ale jeżeli znowu
usuniemy jakiegoś mugola, bo źle odczytaliśmy wspomnienie szef nas wywali.-
rzekł drugi pracownik
-No dobra to Aetites Adnotatus Aetites Adnotatus Aetites Adnotatus Aetites Adnotatus
– powtarzał wielokrotnie blond włosy
pracownik i za każdym razem kłębek był innego koloru. Robił to dopóki nie był
koloru srebrnego i, gdy to się już stało znów najechał nim na ścianę i stał się
„telewizorem”.
Teraz dziewczyny miały po jednaście lat i
były na placu zabaw z jeszcze jedną dziewczyną o 2 lata od nich starsza.
-Chodź Lily na ściankę wspinaczkową!-
krzyknęła Caroline
-Ok! Tunia idziesz?- rzekła Lily
-Och nie ja sobie usiądę na ławce.- rzekła
Tunia- I tak jestem tu tylko po to by się wami opiekować.
-No dobra.- rzekła Lily i razem z Caroline
pobiegły na ściankę. Oczywiście Lily musiała się ześlizgnąć noga, ale na
szczęście jakaś magiczne moc zapobiegła przed złamaniem jej. Wystraszona Tunia
podbiegła by ratować siostrę, ale to się okazało na marne.
-Kurde! Robisz to już po raz kolejny. Mam
już tego dosyć!- powiedziała lekko wkurzona Petunia
-Przecież nie zleciałam specjalnie, a to
że nic mi się nie stało to chyba dobrze nie?- powiedziała usprawiedliwiając się
Lily
-Och! Dobra chodźmy już.- rzekła Tunia i
wspomnienie znów urwało się.
-Okej to mamy pewniaka. Czyli usuwamy Lily
czy jak ją tam zwą.- rzekł ten pracownik który trzymał różdżkę w ręku i już
wymawiał zaklęcie, lecz przerwało mu krzyk.
-Czekaj!- krzyknęła Lily świetnie udając
męski głos
-Co?- zapytał pracownik
-Ja…-zaczął drugi pracownik, lecz Evans
mówiąc męskim głosem dokończyła
-powiedziałem czekaj. Do trzech razy
sztuka.
-Skoro tak twierdzisz, ale proszę po tym
już ją usuwamy nie chce mi się już tu siedzieć jutro Boże Narodzenie Aetites Adnotatus Aetites Adnotatus Aetites
Adnotatus …
-Czekaj , czekaj co oznacza biały kolor?-
zapytał już prawdziwy pracownik
-To, że ktoś wspominał o magii, ale nie
była użyta.
-Trzeba to sprawdzić.
-Racja, jeżeli to ta ruda to jest mega
debilem.
Caroline od ostatniego wspomnienia bardzo urosła. Przypominała tą
dzisiejszą Caroline, więc zapewne na tym wspomnieniu miała 15 lat. Siedziała w
fotelu i czytała książkę. Nagle do drzwi ktoś zapukał. Wstała i otworzyła
drzwi. W progu stał Chris cały uradowany. Bez żadnej zapowiedzi wszedł do
środka, zamknął drzwi i pociągnął Walker za rękę do salonu. Usiedli i zanim
cokolwiek zdążyła powiedzieć Chris zaczął mówić.
-CAROLINE! Nie uwierzysz moja siostra jest
czarownicą! Naprawdę jest. Dziś przyszedł do nas olbrzym nazywał się Hagrid i
przyniósł list z Hogwartu! Szkoda, że jesteśmy mugolami też byśmy mogli tam
uczęszczać no, ale cóż. Teraz też tak sobie pomyślałem, że to tajemnicze
zniknięcie Lily może mieć coś z tym wspólnego. No popatrz Tunia mówi, że jest w
wariatkowie. Może jest zazdrosna o magiczne moce swojej siostry. Nic nam nie
powiedziałam bo zapewne miała dużo na głowie. Wiesz zakupy na Pokątnej itp.
-Chris, chyba dostałeś udaru słonecznego.
Nie istnieje takie coś jak magia. To jest w bajkach dla dzieci. Owszem wszyscy
w to wierzyliśmy jak mieliśmy po 5 lat, a Lily jest zdrajczynią która nie raczy
powiedzieć, że zmienia szkołę, bo szybko zapomina o swoich starych
przyjaciołach. Chris serio w to poszedłeś? Megan ma 11 lat wiesz teraz modna
jest ta książka „Magia jest wszędzie” opowiadająca o jakiejś tam dziewczynie
uczęszczającej do magicznego zgrupowania. Nie pamiętam jak się ono nazywa, ale
zapewne Hogwart. Jak się tam dostaniesz
to dostajesz list od magicznego stworzenia. Megan po prostu chce być jak ta
dziewczyna i pewnie bawi się z koleżankami, a tobie opowiedziała zabawę.
-Caroline! Ja widziałem na serio tego
olbrzyma i ten list, a Hogwart to nie jakieś tam zgrupowanie tylko Szkoła Magii
i Czarodziejstwa.
-Chris wiesz umówiłam się z Julią na
zakupy za chwilkę i nie chce cię wyganiać, ale…
-Okej! Już idę. Tak czy siak chcę zobaczyć
Pokątną. PA!
-Caesum
Adnotatus To co robimy tego chłopaka też usuwamy?-zapytał blond włosy
mężczyzna
-Nie czekaj zerknijmy na jego CV- rzekła
drugi
-Ok.
Persona
W tym momencie obok „TV” ukazała się taka
tabela:
|
IMIĘ\IMIONA
|
Christopher
|
|
NAZWISKO
|
Stewart
|
|
WIEK
|
15 lat
|
|
KREW
|
mugol
|
|
STAN KRWI NAJBLIŻSZEJ
RODZINY
|
Mama: mugol
Tata: mugol
Siostra: czarownica
|
|
RELACJE MIĘDZY
PRZESŁYCHIWANĄ
|
Chłopak i kolega z klasy
|
-Nie możemy mu usunąć pamięci, bo ma siostrę czarownicę czyli jest
w to wplątany.
-Czyli co robimy?
-Tej Caroline usuwamy z życia Lily i tak jej nie spotka, bo jest w
Hogwarcie, oraz zmieniamy relacje między tym Chrisem, a Caroline na samo kolega
z klasy na wszelki wypadek. Nie chce kolejnej modyfikacje.
-Tak więc co zaczynamy.
-Obliviate
( tu słuchamy muzyczki, aby się wczuć i wyobrażamy sobie tą przejmującą scenę
xdd http://www.youtube.com/watch?v=7RkRlgYGdbY
)
-Lily nic już nie zadziałaś- powiedział szeptem James, który zdjął
okulary.
-To po co my tu przyszliśmy bym patrzyła na to wszystko.
–powiedział przez łzy Lily
-Hej, nie płacz.- powiedział Potter i chciał ją objąć, lecz ta nie
pozwoliła mu na to
-Nie dotykaj mnie. Dajcie mi proszek Fiuu i zmywam się z tąd po co
mam patrzeć, jak usuwają mnie z życia Caroline.
-Chodź pójdziemy razem i tak wracasz do mojego domu.
-Świetnie jeszcze tego brakowało bym wracał do Twojego ohydnego
domu.
-Evans!
-Och daj mi ten proszek Fiuu i się zmywamy.
Po tych słowach cała trójka wyszła z departamentu nie zauważalnie
i tak samo dotarła do kominków. Bez problemów dotarli do doliny Godryka
Gryffindora.
świetnie piszesz kiedy next? mam nadzieję że prędko bo to na prawdę wciąga. :)
OdpowiedzUsuń