Lily otworzyła oczy, znalazła się na miękkim podłożu w
pomieszczeniu w którym jeszcze nigdy nie była. Miał zielone ściany na których
wisiały dwa obrazy na których postacie poruszały się. Pokój był nie wielkich
rozmiarów. Było tam tylko łóżko, stoliczek na którym stały różne eliksiry i
małe okno w kształcie koła z którego był widok na zaśnieżony piękny krajobraz.
Evans leżała właśnie na tym łóżku wysłanym pościelą w tym samym kolorze co
ściany. Do małego pokoiku wszedł James. W pierwszej chwili, gdy ujrzał siedzącą
na łóżku rudowłosą dziewczynę przestraszył się lecz potem uśmiechnął się i zawołał:
-Mamo! Lily się obudziła!
Na te słowa po paru minutach do pokoju weszła grubo koścista
kobieta, która twarz miała identyczną do twarzy jej wroga- Pottera. Uśmiechnęła
się i zapytała życzliwym tonem:
-Jak się czujesz skarbie? Dawno się obudziłaś?
-Yyy….dobrze…iii…nie nie dawno. Tak w ogóle to kim pani jest?
-Och! Gdzie moje maniery. Jestem Dorea Potter, mama Jamesa.
-Dzień dobry. Ja Lily Evans, ale to już pewnie pani wie.
-Och wiem słońce.
-Która jest godzina proszę pani?
-Już Ci mówię…17.42 (5.42 PM) nadal jest 24.12. Aha kochanie na
święta Twoja rodzina przyjedzie do nas właśnie cudem zadzwoniłam przez pele…nie…fele…nie
tele…tak przez telefon i nawet dobrze mi szło.
-CO? Moja rodzina tu przyjdzie?
-Tak skarbie.
-Nie sądzę by moje siostra przyjechała do magicznego domu.
-Lily nie wypuszczę Cię stąd dopóki nie dojdziesz do siebie, a
pewnie święta chciałabyś spędzić też w rodzinnym gronie, a Twoi rodzice wyrazili
zgodę, przyjadą na 20.00 (8 PM)No to już was zostawiam tu samych. James nie
zapomnij mi przypomnieć bym za jakąś godzinkę przyszła do panny Lily i dała
eliksir.
-Ok!
Gdy wyszła pani Dorea w tym samym momencie do pokoju wszedł
Syriusz.
-Tu jesteś! A ja Ciebie szukałem. O! Evans się obudziła.- rzekła
Black
-Gdzie jest Caroline, Chris i Megan? Tutaj?- zapytała Lily
-Yyy…no… Chris i Megan są w domu, a Caroline…no…jak by Ci to
powiedzieć-mówił z trudem James
-NO MÓW!- krzyknęła Evans, która zaczęła się martwić o
przyjaciółkę.
-Huh…no dobra…Em…ona jest w…mmmm…Ministerstwie Magii-wydukał
Potter
-Co? Dlaczego? Przecież ona nie jest czarownicą.-mówiła nie
dowierzając Lily
-No i w tym cała rzecz, bo też widzisz…Caroline…miała jakieś 20
minut temu styczność z magią czego mugolom nie wolno…no i widzisz Ministerstwo
Magii by chronić nasz świat musi jej…uuu…uu…usunąć pamięć.-powiedział ledwo
James
-CO? Nie to jest wasz kolejny żart. Prawda? Och nie wolno tak
sobie żartować. Potter, Black to jest żart tak? POWIEDZCIE SZCZERZE!- pytała
Evans coraz bardziej przerażona
-Niestety nie Evans.- rzekł Syriusz
-Haha! Bardzo śmieszne. –powiedziała ironicznym tonem rudowłosa
-Ale Evans to nie jest żart. Naprawdę. Caroline zabrali przed
jakimiś 5 minutami z mojego domu, gdy mama ją leczyła w pokoju obok. Nie
mogliśmy nic zrobić. Tata, mama wszyscy protestowaliśmy nie udało się nam. Ba!
Nawet mój tata dostał wezwanie do Wizengamotu za wtajemniczanie mugola w magię.
Lily to już nie jest spokojny świat odkąd władzę objął Lord Voldemort. Tak nie
boję się wymawiać tego nazwiska.-rzekł James, a w jego głosie można było
usłyszeć, że nie kłamał
-Jeżeli jest faktycznie jak mówisz to chodźcie czym prędzej do
tego Ministerstwa ratować Caroline!- krzyknęła przerażona Lily
-Evans to nie takie łatwe po pierwsze nie mamy jak się tam dostać,
a po drugie nie możesz iść w takim stanie.- powiedział James
-I kto to mówi.…Czekaj niech pomyśle czym byśmy mogli się
dostać do Ministerstwa, bo to zapewne
jest daleko prawda?
-W samym centrum Londynu.
-Kurcze…hm…JUŻ WIEM! Proszek Fiuu!
-No tak proszek Fiuu teraz tylko odwrócić uwagę rodziców i
załatwione! Czekaj, czekaj skąd ty
wiedziałaś o proszku Fiuu?
-Snape mi opowiadał.
-O nie.
-Ej!
-No dobra przepraszam.
-To co, robimy?
-Pewnie- zgodzili się oboje.
-Okej to pokażcie gdzie macie kominek, proszek Fiuu i jak można
odwrócić uwagę.
-Tym ostatnim to my się akurat zajmiemy. Uwierz mamy większe
doświadczenie.
W tym momencie wszyscy wybuchli śmiechem. Lily chyba po raz
pierwszy tak dobrze rozmawiało się z Jamesem i Syriuszem. Zapewne było
spowodowane to tragedią Caroline. Lecz wróćmy do planów trójki piętnastolatków.
Potter i Black bez problemów odwrócili uwagę rodziców tego pierwszego chłopca.
Lily choć lekko kręciło się w głowie to nie rezygnowała z planów uratowania
przyjaciółki. Gdy salon z kominkiem był już wolny James wytłumaczył rudowłosej
jak korzystać z tego środka transportu i dojechali do Ministerstwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz