środa, 30 października 2013

ROZDZIAŁ I-„Piąta podróż do Hogwartu”

W ten jesienny poranek pogoda była dość zmienna. Rano około godziny 8 lało jak z cebra natomiast już koło godziny 10-11 świeciło piękne słońce.
Lily Evans określiła tą pogodę jako jej dotychczasowy swój nastrój i rzeczywiście rano nie było jej do śmiechu (oczywiście przez Petunie) natomiast, gdy zbliżała się już godzina odjazdu do Hogwartu wszystko się zmieniło. Nawet
Tunia z jej uszczypliwymi uwagami typu:
-Och moja kochana siostrzyczka jedzie do swoich dziwolągów!
Lub
-Wariatka jedzie do wariatkowa!
nie dawało się zniszczyć jej wyjątkowo dobrego nastroju. Choć kochała swoich rodziców i siostrę (pomimo jej uwag drążonych od 4 lat) tam czuła się zupełnie inaczej. Czuła, że pasowała do reszty nie tak jak tutaj w świecie mugoli, a na dodatek mogła tam używać bez karnie magii (J). Punktualnie o godzinie 10.30 cała jej rodzina wyjechała z Privet Drive 4 na dworzec King’s Cross. W samochodzie nie była za miła atmosfera lecz główna bohaterka zbytnio się tym nie przejmowała, bo myślami była już gdzie indziej…oczywiście w pociągu….nie nawet już nie…teraz jest w pokoju wspólnym gryfonów, a razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Mary Macdonald idą do swojego dormitorium, gdzie już widnieje tabliczka „Piąty Rok”, a nie „Czwarty” jak to było rok temu.
Swoje myśli musiała niestety przerwać, gdy już cała rodzina Evans wysiadała z samochodu. Jak co roku Petunia uskarżała się ,że to dziwne biec sobie na ścianę i w tym roku nie zamierza wyglądać jak głupek! Lecz ojciec znudzony już uskarżeniami swojej starszej córki spojrzał na nią wilczym wzrokiem, a ta natychmiast umilkła z naburmuszoną miną i posłusznie pobiegła. Gdy już wszyscy przedostali się przez magiczną „bramę” Lily uściskała rodziców, pożegnała siostrę
i pobiegła szukać swojej przyjaciółki by oznajmić jej nowinę jaką było to, że została prefektem! Niestety po 10 minutach szukania jej nie znalazła.
-Pewnie się spóźni-pomyślała, gdy nagle natknęła się na Severusa Snape’a.
-Hej Sev! Jak tam wakacje?- zapytała Evans
-Wolę się nie wypowiadać. A u Ciebie? Jak tam u mugoli?- odparł Snape
-W miarę dobrze gdyby nie Tunia, ale i tak w wakacje spędziłam miło…..JESTEM PREFEKTEM!- Wypaliła rudowłosa dziewczyna, która nie mogła już dłużej wytrzymać nie chwaląc się o tym nikomu.
-Ojej! To gratuluję! Ja niestety nie dostałem…ale u nas jest Avery i jakaś tam dziewczyna.-odrzekł czarnowłosy młodzieniec
-Avery?! Ten AVERY?! Czy ja się nie przesłyszałam? Naprawdę Dumbledore dał komuś takiemu odznakę? System prefektów schodzi na psy…-stwierdziła Lily po czym odeszła.
  Lecz na tym niespodzianek nie koniec, bo gdy weszła do wagonu prefektów zastała tam Remusa Lupina jednego z Huncwotów przyjaciela Pottera.
-Cześć Lily! Widzę, że Ty też jesteś prefektem. Miło.-odrzekł Lunatyk
-Hej….jak to możliwe, że jeden z bandy najbardziej nie grzecznych w szkole jest prefektem?- zapytała Lily z nie dowierzeniem
-Dzięki za to łagodne określenie, a tak w ogóle to jakby nie patrzeć te wszystkie kawały zazwyczaj odwalają tylko James i Syriusz, czasami bardzo rzadko jesteśmy my w pobliżu. To znaczy Ja i Peter. Oraz bardzo często odradzam im robienia tego, bo wpadną w kłopoty, a wtedy jestem nazywany Remus Strach choć jestem….choć mam „mały futerkowy problem” jak to zwie Rogacz.- wytłumaczył Lupin
-Ty na serio masz tego królika?- zapytała ponownie Evans
-Jakiego królika?- zdziwił się Remus
-No…”mały futerkowy problem” cała szkoła myśli, że masz jakiegoś nie spornego królika…Ja w to nie wierze, bo kto wierzy w słowa powiedziane przez Pottera!- oznajmiła Lily i zajęła miejsce w przedziale
W tym momencie Remus wybuchnął śmiechem, a za nim pojawiła się profesor McGonnagall wraz z innymi prefektami domów. Wytłumaczyła im na czym polega bycie prefektem, pogratulowała i każdemu z osobna na karteczce napisała hasło domu. Oczywiście Avery próbował podejrzeć co pisze Minerwa Lily czy Remusowi, ale na szczęście mu to nie wyszło. Po godzinnym wykładzie pani profesor wszyscy prefektowie wyszli z tego „specjalnego” przedziału i poszli szukać swoich przyjaciół. Lily poszła za Remusem, gdy ten odnalazł już Huncwotów zdobyła się na odwagę i go pożegnała:
-To pa prefekcie z królikiem! Ja idę poszukać Mary!
-Już nie musisz jest tutaj!
-CO?!
Rudo włosa dziewczyna po prostu nie mogła w to uwierzyć. Jej najlepsza przyjaciółka siedzi wśród Pottera i jego przyjaciół! Przez chwilę po czuła się jakby została zdradzona.
-Mary co Ty tu robisz?- zapytała Lily i mimo wszystko próbowała by zabrzmiało to jak zwykłe pytanie.
-No wiesz Lily wszystkie przedziały były zajęte no i pomyślałam…
-By usiąść z Potterem.-dokończyła za nią Lily
-Hej! Coś Ci się nie podoba Evans?- zapytał Syriusz
-Hm…pomyślmy..- odrzekła rudo włosa
-Dobra spokój! Lily nic Ci się stanie jak przez 3 godziny będziesz siedzieć w naszym towarzystwie. Obiecuję!- odparł Lupin
-Huh! Dobra, ale jak będziecie nam dokuczać odejmę Gryffindorowi punkty! Albo co gorsza dam wam szlaban!
-Huh! No dob..
-Czekaj, czekaj Remus. Ona nie może!- krzyknął James
-Niestety-zaczął Lupin, ale spojrzał na Lily- albo i stety nasza kochana Lily Evans jest prefektem.
-CO?!- zapytali jednocześnie James i Syriusz-No to koniec z żartami na jej oczach-i wtedy oby dwoje wybuchli śmiechem.
-Remus też jest prefektem-powiedziała Lily, która nie mogła już dłużej wytrzymać szyderczych śmiechów dwójki najbardziej przez nią znienawidzonych ludzi.
-CO?!- ponownie zapytali i tym razem do śmiechu dołączył się również Peter.
         Reszta podróży minęła w miarę znośnie. James po raz pierwszy aż tak nie dokuczał Lily, a jednak gdy to już zrobił ta mówiła, że jutro ma załatwiony szlaban u McGonagall i wtedy milkł. Choć wiele razy prosił Lupina by on coś zadziałał odpowiadał, że nie może dać szlabanu prefektowi i to go rozzłościło jeszcze bardziej, więc przez ostatnie pół godziny nikt się do siebie nie odezwał. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz