W ten jesienny poranek pogoda była dość zmienna. Rano około
godziny 8 lało jak z cebra natomiast już koło godziny 10-11 świeciło piękne
słońce.
Lily Evans
określiła tą pogodę jako jej dotychczasowy swój nastrój i rzeczywiście rano nie
było jej do śmiechu (oczywiście przez Petunie) natomiast, gdy zbliżała się już
godzina odjazdu do Hogwartu wszystko się zmieniło. Nawet
Tunia z jej
uszczypliwymi uwagami typu:
-Och moja kochana
siostrzyczka jedzie do swoich dziwolągów!
Lub
-Wariatka jedzie
do wariatkowa!
nie dawało się
zniszczyć jej wyjątkowo dobrego nastroju. Choć kochała swoich rodziców i
siostrę (pomimo jej uwag drążonych od 4 lat) tam czuła się zupełnie inaczej.
Czuła, że pasowała do reszty nie tak jak tutaj w świecie mugoli, a na dodatek
mogła tam używać bez karnie magii (J). Punktualnie o godzinie 10.30 cała jej rodzina
wyjechała z Privet Drive 4 na dworzec King’s Cross. W samochodzie nie była za
miła atmosfera lecz główna bohaterka zbytnio się tym nie przejmowała, bo
myślami była już gdzie indziej…oczywiście w pociągu….nie nawet już nie…teraz
jest w pokoju wspólnym gryfonów, a razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Mary
Macdonald idą do swojego dormitorium, gdzie już widnieje tabliczka „Piąty Rok”,
a nie „Czwarty” jak to było rok temu.
Swoje myśli musiała niestety przerwać, gdy już cała rodzina Evans
wysiadała z samochodu. Jak co roku Petunia uskarżała się ,że to dziwne biec
sobie na ścianę i w tym roku nie zamierza wyglądać jak głupek! Lecz ojciec
znudzony już uskarżeniami swojej starszej córki spojrzał na nią wilczym
wzrokiem, a ta natychmiast umilkła z naburmuszoną miną i posłusznie pobiegła.
Gdy już wszyscy przedostali się przez magiczną „bramę” Lily uściskała rodziców,
pożegnała siostrę
i pobiegła szukać swojej przyjaciółki by oznajmić jej nowinę jaką
było to, że została prefektem! Niestety po 10 minutach szukania jej nie
znalazła.
-Pewnie się spóźni-pomyślała, gdy nagle natknęła się na Severusa
Snape’a.
-Hej Sev! Jak tam wakacje?- zapytała Evans
-Wolę się nie wypowiadać. A u Ciebie? Jak tam u mugoli?- odparł
Snape
-W miarę dobrze gdyby nie Tunia, ale i tak w wakacje spędziłam
miło…..JESTEM PREFEKTEM!- Wypaliła rudowłosa dziewczyna, która nie mogła już
dłużej wytrzymać nie chwaląc się o tym nikomu.
-Ojej! To gratuluję! Ja niestety nie dostałem…ale u nas jest Avery
i jakaś tam dziewczyna.-odrzekł czarnowłosy młodzieniec
-Avery?! Ten AVERY?! Czy ja się nie przesłyszałam? Naprawdę
Dumbledore dał komuś takiemu odznakę? System prefektów schodzi na
psy…-stwierdziła Lily po czym odeszła.
Lecz
na tym niespodzianek nie koniec, bo gdy weszła do wagonu prefektów zastała tam
Remusa Lupina jednego z Huncwotów przyjaciela Pottera.
-Cześć Lily! Widzę, że Ty też jesteś prefektem. Miło.-odrzekł
Lunatyk
-Hej….jak to możliwe, że jeden z bandy najbardziej nie grzecznych
w szkole jest prefektem?- zapytała Lily z nie dowierzeniem
-Dzięki za to łagodne określenie, a tak w ogóle to jakby nie
patrzeć te wszystkie kawały zazwyczaj odwalają tylko James i Syriusz, czasami
bardzo rzadko jesteśmy my w pobliżu. To znaczy Ja i Peter. Oraz bardzo często
odradzam im robienia tego, bo wpadną w kłopoty, a wtedy jestem nazywany Remus
Strach choć jestem….choć mam „mały futerkowy problem” jak to zwie Rogacz.-
wytłumaczył Lupin
-Ty na serio masz tego królika?- zapytała ponownie Evans
-Jakiego królika?- zdziwił się Remus
-No…”mały futerkowy problem” cała szkoła myśli, że masz jakiegoś
nie spornego królika…Ja w to nie wierze, bo kto wierzy w słowa powiedziane
przez Pottera!- oznajmiła Lily i zajęła miejsce w przedziale
W tym momencie Remus wybuchnął śmiechem, a za nim pojawiła się
profesor McGonnagall wraz z innymi prefektami domów. Wytłumaczyła im na czym
polega bycie prefektem, pogratulowała i każdemu z osobna na karteczce napisała
hasło domu. Oczywiście Avery próbował podejrzeć co pisze Minerwa Lily czy
Remusowi, ale na szczęście mu to nie wyszło. Po godzinnym wykładzie pani
profesor wszyscy prefektowie wyszli z tego „specjalnego” przedziału i poszli
szukać swoich przyjaciół. Lily poszła za Remusem, gdy ten odnalazł już
Huncwotów zdobyła się na odwagę i go pożegnała:
-To pa prefekcie z królikiem! Ja idę poszukać Mary!
-Już nie musisz jest tutaj!
-CO?!
Rudo włosa dziewczyna po prostu nie mogła w to uwierzyć. Jej
najlepsza przyjaciółka siedzi wśród Pottera i jego przyjaciół! Przez chwilę po
czuła się jakby została zdradzona.
-Mary co Ty tu robisz?- zapytała Lily i mimo wszystko próbowała by
zabrzmiało to jak zwykłe pytanie.
-No wiesz Lily wszystkie przedziały były zajęte no i pomyślałam…
-By usiąść z Potterem.-dokończyła za nią Lily
-Hej! Coś Ci się nie podoba Evans?- zapytał Syriusz
-Hm…pomyślmy..- odrzekła rudo włosa
-Dobra spokój! Lily nic Ci się stanie jak przez 3 godziny będziesz
siedzieć w naszym towarzystwie. Obiecuję!- odparł Lupin
-Huh! Dobra, ale jak będziecie nam dokuczać odejmę Gryffindorowi
punkty! Albo co gorsza dam wam szlaban!
-Huh! No dob..
-Czekaj, czekaj Remus. Ona nie może!- krzyknął James
-Niestety-zaczął Lupin, ale spojrzał na Lily- albo i stety nasza kochana
Lily Evans jest prefektem.
-CO?!- zapytali jednocześnie James i Syriusz-No to koniec z
żartami na jej oczach-i wtedy oby dwoje wybuchli śmiechem.
-Remus też jest prefektem-powiedziała Lily, która nie mogła już
dłużej wytrzymać szyderczych śmiechów dwójki najbardziej przez nią
znienawidzonych ludzi.
-CO?!- ponownie zapytali i tym razem do śmiechu dołączył się
również Peter.
Reszta podróży
minęła w miarę znośnie. James po raz pierwszy aż tak nie dokuczał Lily, a
jednak gdy to już zrobił ta mówiła, że jutro ma załatwiony szlaban u McGonagall
i wtedy milkł. Choć wiele razy prosił Lupina by on coś zadziałał odpowiadał, że
nie może dać szlabanu prefektowi i to go rozzłościło jeszcze bardziej, więc
przez ostatnie pół godziny nikt się do siebie nie odezwał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz